Jestem przeziębiona. Nie chcę być chora na samą studniówkę, bolące gardło i katar nie są najlepszymi towarzyszami do zabawy. Leżę, właściwie na wpół leżę półleżę (nie wiem czy takie słowo istnieje). Szkoła mnie dobija, matma mnie dobija, to jaka jestem tępa mnie dobija. Ogarnęłam jeden temat z historii i pojechałam do pyśka na romantik kolację. To był jeden z najmilszych wieczorów odkąd pamiętam. Muszę zmobilizować się do pójścia pod prysznic i razem z dyziem położyć się do łóżka i przeczytać mu coś o monarchii stanowej. Siedzę sama w domu, Dryzba mnie odwiózł, posiedział chwilę i zostałam sama. Tata wraca po 22, gdyby nie to, pewnie zarwałabym troszkę nocy. Kończy mi się kolejna paczka chusteczek i słucham jakiejś zmulonej muzyki. A to dziwne bo humor mam dobry. Powinnam zmyć lakier z paznokci i pomalować je na nowo ale moja mobilizacja sięga zera. Jutro chyba próba poloneza i ogarnianko matmy. W środę muszę skoczyć do kosmetyczki i do kwiaciarni z monią bo wujek i ciocia rocznica ślubu ja taka dobra przyszywana córka. A potem do moniki i ostatnie poprawki sukienki i chyba wszystko będzie gotowe. Katar, mam katar, czemu mam katar, nie chcę go, weźcie go. Przetarłam już sobie chyba nosek bo mnie boli. Wszystko jest tak piękne jak pomyślę, że już niedługo ferie, że znów przyjedzie Krzysiek a ja znów będę się wysypiała. To jest to czego mój organizm potrzebuje. PO PROSTU SIĘ WYSPAĆ. Och damat patrzę przed siebie i widzę książkę z histy i dyzia, który gdyby umiał mówić powiedziałby "RUSZ TYŁEK GRUBASIE, HISTA SAMA SIE NIE NAUCZY TĘPAKU". Matko jaki on jest agresywny..
mam nadzieję, że ten tydzień będzie dla Was udany.
mam nadzieję, że dla mnie tez
 |
| A TO JEST WŁAŚNIE DYZIO |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz